***
<Wika>
(...) gdy nagle w stronę skateparku zmierzała jakaś postać. Chyba dziewczyna, kiedy podeszła bliżej i światło oświetliło jej twarz, nie wierzyłam własnym oczom...
*Nie.. to nie może być ona. *
Usiadła na ławce i.. płakała? Podejdę do niej.. spytam czy wszystko w porządku no i przy okazji dowiem się czy to ona... Kiedy podeszłam kawałek byłam już pewna...
-Antonina? To ty?-spytałam z nadzieją. Mimo, że za sobą nigdy nie przepadałyśmy jest moją siostrą i ja kocham. Najbardziej zastanawia mnie co ona tu robi, przecież miała być u taty.
-Wiktoria? Czyli dobrze doleciałam.. Mieszkacie w tym mieście?- spytała smutno się uśmiechając
-Tak, mieszkamy tutaj, ale czemu nie jesteś u taty? Przecież..
-Nieważne... Powiem Ci o tym później- przerwała mi, powstrzymując łzy.
-No dobrze... Chodźmy- odpowiedziała i zamyśliła się...
***
<Antonina>
Jak dobrze, że spotkałam Wikę, gdy by nie ona nie wiem gdzie bym poszła... Muszę im wyjaśnić czemu nie jestem w Polsce, dlaczego przyjechałam do Anglii i zostawiłam tatę. Ehhhh... No, ale to jutro, dzisiaj już padam z nóg.
-Wika, długo jeszcze będziemy iść? Jestem strasznie zmęczona...- spytałam ziewając.
-Jeszcze kilka minut i będziemy.. Tylko jest mały problem.. Co powiemy mamie?- przejęła się i posmutniała.
-Nie martw się młoda, wszystko jej powiem. Tylko jutr, bo znając ją już śpi. Gorzej jednak z Agatą... Powiem jej dzisiaj jeśli jeszcze nie będzie spała..- powiedziałam poważnie
-Jesteśmy już. Chodź.- stwierdziła z uśmiechem, wchodząc na posesję.
-Dziękuję.- wymusiłam uśmiech.
*Nie wiem co jej się stało, ale jeszcze jak wyjeżdżały była smutna, ciekawe co jej się stało, że jest teraz taka szczęśliwa.. Dowiem się później..*
***
<Agata>
Leżałam na łóżku i już miałam zasnąć, kiedy usłyszałam jak ktoś otwiera drzwi.. Postanowiłam sprawdzić czy to Wika. Zeszłam na dół i zobaczyłam siostrę, za którą stała.. Antonina?? Boże.. jeszcze jej tu brakowało..
-Hej misia, mamy gościa - uśmiechnęła się Wika. Ona chyba nie wie, że jestem wściekła na Tośkę... Przecież to przez nią straciłam przyjaciółkę i chłopaka, nie wiem czy jej to wybaczę..
-Cześć Agata. Musimy porozmawiać....- spojrzała na mnie ze smutkiem, ale nie wydaje mi się, że jest szczery, mam złe przeczucia.. No dobra na razie niech zostanie, jutro z nią pogadam. Zrobię to dla Wiki, lepiej, żeby nie wiedziała o tym co zrobiła Tosia...
-Hej. Wiem, ale jutro ok? Bo chcę się położyć.. Lecę na górę Papa - chciałam się uśmiechnąć, ale wyszedł z tego grymas.
-Papa Misiu -odpowiedziała mi Wika, przytulając mnie.
-Pa.- powiedziała zrezygnowana Antonina
***
<Wika>
Agata, chyba jest smutna... Jutro się dowiem o co chodzi. Na razie zabiorę Antoninę do siebie..
-Dzisiaj będziesz spała u mnie.. Mama jutro Ci powie, gdzie będziesz spała. A gdzie masz walizki ?- zwróciłam się do Tosi.
-Dobrze, dziękuję, a jeśli chodzi o walizki to muszę je jutro odebrać z lotniska - uśmiechnęła się.
-No oki , więc chodźmy już na górę. - powiedziałam- Chcesz się wykąpać?- dodałam.
-Jutro, bo padam z nóg - zaśmiała się cicho.
Zaprowadziłam ją do mojego pokoju i poszłam przebrać się w piżamę i zmyć makijaż. Kiedy wróciłam, siostra już w piżamie spała na połowie mojego łóżka. Położyłam się obok i nawet nie wiem kiedy zasnęłam....
***
Kiedy się obudziłam, Tośka spała. Podeszłam do szafy wybrałam ubrania i poszłam do łazienki, aby się wykąpać. Kiedy już skończyłam ubrałam wybrany zestaw:
Postanowiłam wziąć lokownicę i zrobić sobie loki. Gotowa, wyszłam z łazienki i poszłam na dół, gdzie mama i Tosia rozmawiały. Stanęłam przy ścianie i niezauważona przysłuchiwałam się rozmowie.
***
<Mama>
Kiedy wstałam rano i byłam już gotowa zeszłam na dół, żeby robić naleśniki dla dziewczynek. Po paru minutach usłyszałam kroki..
-Agata? Wika?- spytałam
-Nie mamo. To ja..- wtedy odwróciłam się i zobaczyłam Antosię, ale co ona tutaj robi? Przecież miała zostać z tatą.. Łzy napłynęły mi do oczu, moja córeczka przyjechała do mnie.. Tylko jak tu dotarła?
-Tosiu, co ty tu robisz? Jak ja Cię dawno nie widziałam... Czemu nie jesteś u taty?- przytuliłam ją i pocałowałam w policzek. Tęskniłam za nią strasznie.
-Wiesz mamo, muszę z Tobą porozmawiać o tacie..- zaczęła i głos jej zadrżał, ale po chwili kontynuowała - On znalazł sobie partnerkę i ona zaszła z nim w ciążę... Cały czas koło niej chodził, kiedy chciałam, żeby ze mną porozmawiał, on mówił, że nie ma czasu.. Nie rozmawiał ze mną praktycznie.. Jak chciałam gdzieś wyjść to mówił tylko, że oki... Jestem już prawie dorosła. Wiem, ale czasami potrzebuję porozmawiać z rodzicami. - łzy spływały jej po policzkach. Podeszłam do niej, przytuliłam ją i powiedziałam:
-Na mnie zawsze możesz liczyć skarbie, a teraz idź się ubierz i jedziemy po twoje walizki- pocałowałam ją w czoło, a ona poszła na górę.
***
<Wika>
Kiedy mama powiedziała Tośce, żeby poszła się ubrać, szybko uciekłam w stronę schodów, po czym po nich po cichu weszłam, szybko wbiegłam do pokoju i zamknęłam drzwi. Nagle zauważyłam, że na moim łóżku siedzi Agata.. No tak musimy pogadać..
-Hej Misia <3, co jest?-spytałam z uśmiechem
-Hej. Nic tylko wczoraj byłam strasznie zmęczona. Mam tylko pytanie.. Co tu robi Tosia?- odpowiedziała, siląc się na normalny ton
-Jak byłam na tym spacerze to znalazłam sobie takie miejsce, w którym można w ciszy posiedzieć i tam ją spotkałam- powiedziałam szczerze.
-Okej, mam dla ciebie niespodziankę-uśmiechnęła się
-Jaką?? Powiedz!!-zaskoczona, zaczęłam się podniecać tym co wymyśliła Agata.
-Obie lubimy Bars and Melody. Więc wczoraj ubłagałam mamę i idziemy dzisiaj na ich koncert, który odbędzie w klubie przy centrum - radośnie mi powiedziała.
-O mój Boże!!! Aaaa!!! Agacia kocham Cię!!- zaczęłam krzyczeć i płakać ze szczęścia.
I gadałyśmy tak jeszcze z trzy i pół godziny godziny, kiedy Agata się odezwała:
-Eeej za jakieś 4 godziny będzie koncert!!! Chodź, mama nam zostawiła obiad w lodówce - powiedziała pełna energii i pociągnęła mnie za rękę.
Zjadłyśmy szybko obiad i wbiegłyśmy do swoich pokoi.
Za 1.30 musimy już wychodzić idę się naszykować. Szperałam w szafie szukając jakieś ładnej sukienki. W końcu ją znalazłam i wbiegłam do łazienki. Ubrałam zestaw:
Po czym skierowałam się w stronę pokoju Agaty i bez pukania weszłam. Agata stała ubrana w piękna sukienkę
-Ślicznie wyglądasz, siostro- powiedziałam ze szczerym uśmiechem
-Ty też kochana - odpowiedziała, śmiejąc się.
-To idziemy już??- spytałam zniecierpliwiona
-Spokojnie, biorę torbę i idziemy- puściła mi oczko
-To ja czekam na dole- poinformowałam ją.
-Oki- krzyknęła, gdy wychodziłam.
-Ślicznie wyglądasz, siostro- powiedziałam ze szczerym uśmiechem
-Ty też kochana - odpowiedziała, śmiejąc się.
-To idziemy już??- spytałam zniecierpliwiona
-Spokojnie, biorę torbę i idziemy- puściła mi oczko
-To ja czekam na dole- poinformowałam ją.
-Oki- krzyknęła, gdy wychodziłam.
***
(3o minut po wyjściu z domu)
-No, już jesteśmy- powiedziała, wskazując mi ręką czarny budynek z neonowymi lampami
-Ile fanek tu stoi... Masakra będziemy stać jeszcze godzinę..- załamałam się.
-Spokojnie, mamy bilety VIP w pierwszym rzędzie, do tego spotkanie z chłopakami.. w sensie za kulisami i możemy wejść tylnym wejściem- uśmiechnęła się.
-To prowadź misia- uśmiechnęłam się a Agata chwyciła mnie za rękę i pociągnęła w kierunku budynku. Skręciłyśmy za budynkiem w małą ciemną uliczkę, przeszłyśmy kawałek i w końcu zauważyłyśmy drzwi, przez które weszłyśmy do środka. Rozglądałyśmy się w środku, kiedy nagle ktoś powiedział:
-Lepiej już zajmijcie miejsca, bo was inne fanki staranują- powiedział, jak się okazało sam Charlie Lenehan. Gdy Agata go zobaczyła, podeszłą do niego i spytała czy mógłby dać jej autograf i czy zrobiłby sobie z nią zdjęcie. Blondyn zgodził się i zaczął rozmawiać z Agatą. Wyjęłam z torebki telefon i sprawdziłam czy mam jakieś wiadomości. Nie miałam. Kiedy podniosłam wzrok mojej siostry nie było, zresztą Charlsa też.
-Nie no super.. najlepiej mnie zostawić..- mruknęłam siadając na pobliskim krześle.
-Coś mówiłaś?- usłyszałam za sobą znajomy głos. Odwróciłam się i zobaczyłam Leo... Kurcze.. przecież ja jestem nieśmiała i co teraz... No cóż.. może nie wyjdę na idiotkę.
-Nie,nie-powiedziałam spuszczając wzrok.
-Jak masz na imię? - spytał brunet z tym swoim uroczym uśmiechem.
-Wi..Wiktoria- odpowiedziałam cicho i niepewnie.
-Eej.. uśmiechnij się.. Nie lubię kiedy Bambino są smutne..-podniósł moją głowę i spojrzał mi w oczy i dodał- Lubię delikatne i nieśmiałe dziewczyny.
-Ja nieśmiała? Nigdy.- uśmiechnęłam się, a on nadal mi się przyglądał
-Właśnie widzę. Za 2 dni szkoła. Do której szkoły chodzisz?- zaśmiał się i znowu tak słodko na mnie spojrzał.
-Tej przy parku.- powiedziałam a on się rozpromienił
-Ja też tam chodzę, od dwóch lat. Wnioskuje, że przeprowadziłaś się tutaj w wakacje i zgaduję, że jesteś z Polski- zaczął się śmiać.
-Tak.. Wyjechałam, po śmierci mojej babci- łza spłynęła mi po policzku
-Przepraszam-szepnął przysuwając się bliżej- naprawdę nie chciałem... Współczuje.. Czy jeśli Cię przytulę poczujesz się lepiej?- dodał powoli mnie przytulając, jakby bał się, że każdy zły ruch mógłby mnie spłoszyć..
-Ja już muszę iść się szykować.- powiedział ze smutkiem -do zobaczenia w szkole. Papa- dodał i delikatnie pocałował mnie w policzek.
Kiedy już odszedł... zaczęłam się zastanawiać nad tym co się tutaj przed chwilą wydarzyło...
***
Rozdział 2 gotowy <3 . Następny dodam zapewne jutro lub w piątek. No ja jeszcze tutaj namieszam w relacjach. Dziękuję Antoninie za komentarz, który wzięłam sobie do serca.










